Powrót do pracy z radością, czy bez?

Święta minęły. Jakie były i jakie mogą być następne już mówiłam.

Teraz mamy znów czas pracy. Cieszysz się? Czy może wręcz przeciwnie? 

Jeśli należysz do grona szczęśliwców uradowanych powrotem do pracy, możesz przestać czytać dalej 😉 (chyba że Twoja radość z powrotu do pracy wynika nie z jej wspaniałości, a z chęci ucieczki przed życiem rodzinnym; w takim przypadku zostań z nami na dłużej  🙂 )

 

Jednak jeśli Twoja radość z powrotu do pracy jest na poziomie bliższym zera, zostań 😉

Weź teraz kartkę, długopis i wypisz minimum 20 odpowiedzi na poniższe pytanie.

„Dlaczego praca, którą wykonuję, mnie nie cieszy?”

Tym samym wykonasz pierwszy krok do zmiany na lepsze.

Pomyślisz: „tylko tyle?”.

Odpowiem: „Dziś tylko tyle i aż tyle„.

 

 

 

Szkolenie z mapy marzeń

 

Fajnie jest słuchać Waszych historii związanych z mapą marzeń.

Niedawno znów miałam okazję poznać niezwykłą opowieść niezwykłej kobiety.

Zaczynało się, jak zwykle – było marzenie i kompletny brak pomysłu, jak je zrealizować.

 

 

Iza marzyła o udziale w szkoleniu. To nie było zwykłe szkolenie, jakich wiele, lecz 3-dniowa dawka motywacji i wiedzy na wysokim poziomie.

Wysoka była też cena tego wydarzenia.

 

Silna potrzeba zmiany i brak środków na opłacenie szkolenia zmotywował Izę do wytężenia umysłu.

Przez kilka tygodni szukała sposobów zarobienia dodatkowych pieniędzy, które mogłaby przeznaczyć na swoje marzenie. Pytała znajomych o możliwość udzielenia jej pożyczki. Chwytała się każdego pomysłu, by osiągnąć swój cel i…

nic.

 

Wszystkie możliwości, które widziała, okazały się nieskuteczne, ale wiedziała, że to jest szkolenie dla niej. Wiedziała, że musi tam być! Właściwie wiedziała, że tam będzie.

 

Czas płynął.

 

Na dwa tygodnie przed wymarzonym szkoleniem, jedna ze znajomych Izy zamieściła na Facebooku informację o chęci odstąpienia swojego biletu na to wydarzenie. Okazało się, że z powodu problemów osobistych dziewczyna nie może wziąć udziału w szkoleniu. A ponieważ organizator nie odda jej pieniędzy, wolała oddać bilet komuś, kto z niego skorzysta.

 

Iza zgłosiła się jako pierwsza 🙂

Cieszyła się, jak dziecko.

 

A szkolenie?
Otwarło Izie oczy i wyjaśniło, dlaczego stało się to, co się stało.

Zaskakująca mapa marzeń

Mapa marzeń zaskakuje.
Nawet mnie.

 

Dawno, dawno temu marzyłam o tym, by być dobrym kierowcą 🙂
Zresztą nie ja jedna.
Na swoją mapę marzeń wybrałam nawet idealny obraz – zdjęcie Roberta Kubicy z opisem „Jestem dobrym kierowcą”.

 

 

Ponieważ prowadzenie auta nie sprawiało mi przyjemności (właściwie kierowałam tylko pod przymusem chwili), o marzeniu szybko zapomniałam.

 

Ponad rok temu zdecydowałam się zamieszkać w górach. Na końcu świata byłam zdana na samą siebie, więc chęć przeżycia na odludziu wygrała z niechęcią wobec kierowania.

 

Z czasem coraz lepiej radziłam sobie zarówno na wąskich i krętych wiejskich dróżkach, jak i w cywilizacji.

 

Niedawno miałam okazję podwozić zaprzyjaźnionego tubylca do miasta.
Cel – dworzec autobusowy – popularne (ze względu na swe magiczne właściwości) miejsce, w którym wizyta pozwala zaoszczędzić na proszku fiu.

Przejeżdżając przez zapchany parking znajomy dojrzał wolne miejsce i doradził mi, żebym na nim zaparkowała. Ale ponieważ to miejsce było dość daleko od naszego celu, jadąc dalej zażartowałam, że miejsca dla dobrych kierowców są znacznie bliżej 🙂

 

I faktycznie, „moje” miejsce czekało na mnie tuż przy dworcu.
Wysiadając z auta mój znajomy grzecznie podziękował i dodał, że „jeżdżę jak Kubica”.

 

Dobrze, że mam takiego przyjaciela, jak Grażyna, która po opowiedzeniu jej tej historii przypomniała mi, jakie marzenie widniało na mojej mapie marzeń.

 

Jeżdżę jak Kubica?
No nie wiem 🙂
Ale jestem dobrym kierowcą i dzięki temu znajduję najlepsze miejsca parkingowe 🙂